Że niby ja nie dam rady? No to patrz i się ucz.


Oliver Jenkins || wiek: 25 || człowiek "prawie" wszystko || starszy brat (podobno ten mądrzejszy) || człowiek- demolka || stancja w centrum Londynu || akcja- reakcja || lider i wokalista rockowego zespołu Beast || 2 w skali Kinseya || bro cho na bro || bo zupa była za słona || bo to zła kobieta była || oż w mordę jeża || she's my cherry pie ||  

Człowiek prawie wszystko. 
Chciał zostać księdzem. Coś nie wypaliło. A raczej to, że musiałby łazić w kiecce. 
Chciał zostać pilotem. Rzecz jasna od telewizora. Czary nie istniały, więc planował dalej. 
Chciał zostać hydraulikiem. Zapisał się na kurs. Po dwóch dniach zrezygnował.
Chciał zostać policjantem. Powiedział o tym ojcu. O mało co nie zapędził go do grobu. 
Chciał zostać kierowcą rajdowym. Rozbił osobówkę kumpla. Zakończyło się na chceniu. 
Chciał zostać kanalarzem. Bo chłodno i wilgotno. Matka paskiem mu zmieniła zdanie. 
Chciał zostać weterynarzem. Nawet egzaminy zdawał. Okazało się, że byli lepsi. 
Chciał zostać... Chciał. Na tym się skończyło. 

Akcja- reakcja
Od małego w życiu miał wierną towarzyszkę. Była to muzyka. Jego rodzice posłali go do jakiejś szkoły, ale takiej zwykłej, szarej i zasyfionej. Wynudził się przez te kilka lat. Ale od czasu do czasu śpiewał. Czasami też "gadał" na Talkboxie. A brat mu grał na gitarze. Zdobył jakieś tam świadectwo, że ukończył szkołę. Nie pamięta większości lekcji. Bo spał. 
Jednak ziarno rzucone w mokrą glebę, czy jakoś tak, kiełkuje. 
Spotkał Jamesa Karlssona. James ładnie grał na harmojce, jak to mawia Oliver. James znał Kurta. Kurt grał na perkusji. Oli znał zaś Matta klawiszowca i Phillipa basistę. Na gitarę wsadzili Allana. Więc założyli zespół. 
Wszyscy zamieszkali na stancji.
Podpisali kontrakt z wytwórnią, chociaż Oliver nie znosi tego pajaca, co siedzi za biurkiem. Za bardzo chce się mieszać w to co tworzy zespół. A on chce mieć wolną rękę.
Stał się popularny, a dziewczyny piszczą na jego widok. Znak rozpoznawczy? Szopa na łbie w kolorze blond i nogi długie jak drabina.


[Wątki tak. Powiązania tak. Buźka: Olli Herman.]

12 komentarzy:

  1. [Mały błąd się tam wkradł, pisze się `oż` :> ]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Myślę intensywnie nad wątkiem i coś chyba mam. Mogą się znać po prostu z tego, że Ella często jest w ekipie technicznej przygotowującej scenę do koncertów Beast.
    Hm, czy chłopaki z zespołu wszyscy razem mieszkają? Jeśli nie, to Ella może mieszkać z basistą i już mamy powiązanie. A jeśli tak, to też można coś pomyśleć o sąsiedztwie i licznych zaliczonych wspólnie imprezach :)]

    Ella

    OdpowiedzUsuń
  3. [wiem - tak jakos pod wplywem chwili to napisane (i majac brata w szpitalu ;/)
    Taaa Oli. czy ty mi w myslach czytasz? xD wlascie cos podobnego mi chodzilo po glowie xD
    Moga sie wiec znac od urodzenia. Od jakiego wieku chcesz zaczac? Jeszcze jak byli dziecmi, gdy zaczynala grac, na wspolnym koncercie, czy moze spotkaja sie na pogrzebie? ]

    Agnes

    OdpowiedzUsuń
  4. [taaa telepatia xD
    Jak juz je robimy to mysle ze takie jakies krótkie powroty do wspomnien mozna by zrobić, by nie przeciagac zbyt dlugo xD Ta.. podobno jakis wirus dostal sie do mozgu. Wczesniej nic nie bylo mowy na ten temat bo sie nic nie dzialo a teraz byl tydzien temu na plazy, wylegiwal sie, jak juz wracal to pojechal do tesciowej i w koncu jak wrocil do domu to wyszlo ;/ Na razie nic powazniejszego badania nie wykazaly na szczescie.
    Ojc.. to co ona robila tymi rekoma? o.O]

    OdpowiedzUsuń
  5. [coz.. reasumujac: dostała nowa szybe za friko xD ladna nagroda- coz moje tez mam stare xD moze ja tez sie "potne" nimi? nie no zartowalam ^_^ zatem kto zaczyna?]

    OdpowiedzUsuń
  6. [poniekąd to prawda... ^__+ jak ja nie lubię zaczynać grrrr xD]

    Czasy szkoły podstawowej. Późna wiosna.
    Typowa londyńska pogoda, gdzie wilgoć i deszcz wspólnie przecinały szlaki, co nie sprzyjało juz i tak jej kiepskiemu nastojowi. Przeziębiła sie, jednak nie została w domu, bo nie chciała potem odrabiac zaleglosci szkolnych. Była juz w 4 klasie, co zakrawało na cud, gdyz rodzice chcieli sie wyprowadzić a ona zas zmienila by szkolę. Na szczescie jednak sytuacja sie unormowała z czynszem i zostali na miejscu. Co ja szczegolnie cieszyło, gdyz miala sie tutaj z kim bawic i czasem miala wrazenie, ze jest dla niej bardziej starszym bratem mimo tej niewielkiej roznicy wieku. Była przecietna, jednak jej to nie przeszkadzało. Wolała w sumie wlasne towarzystwo z niewielka liczba przyjaciol.

    Juz od pol godziny czekała na dworze na Oliviera. Czyzby zaspal? - zastanawiala sie poprawiajac szalik. Stanela tuz przy jego oknie. Zauwazyła tez niewielki kamien, wiec go podniosła i rzucila w okno.
    - Oli!!! wstawaj spiochu!! - krzyknela ochryple podciagajac nosem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Spiorunowała go wzrokiem.
    - znowu zaspales! - ofuknela go - a obiecales mi no! - tupnela noga nie tyle by wyrazić swoj wyrzut ale z racji tego ze bylo jej zimno i chciala sie rozgrzac. Odrzuciła kolejny kamyk, któty miala uzyć byle gdzie i czekajac krazyla po chodniku kichajac i smarkajac w chusteczke.
    Usmiechnęła sie promiennie gdy w koncu zszedł.
    - czasem myśle, ze zamieniasz sie w polarnego misia - zachichotała - idziemy?

    OdpowiedzUsuń
  8. - oj Oli - pokręciła glowa. To takie typowe. Chlopaki lubia duzo spac a jesli chodzi o wstanie... potrzeba cudu.
    No ale to jej narzekanie bylo w gruncie rzeczy tylko na pokaz. Polubiła go od pierwszej chwili, gdy go tylko zobaczyła na deptaku, Jednak była zbyt niesmiała by zagadac. Zreszta faceci nie lubia sie bawic z dziewczynami, wiec była zachwycona ze ja nie wysmiał z jakiegos zajecia albo zabawy, ktora bardziej adresowana byla dla dziewczyn.
    - tylko.. caly czas zasypiasz - usmiechnela sie szeroko. - coz, wobec tego chodzmy. - dodała - nie mam pojecia.

    OdpowiedzUsuń
  9. - wiem, ze nie. Mnie zato by sie dzis przydalo. Ostatnio nie chce mi sie spac a jak juz zasne... to bym spala i spala - zmarszczyła nos a potem kichnęła. Szczescie szybko sie dorwala do chusteczki - sorki... katar mnie ciagle trzyma i nie chce puscic. - wytarła nos. - chyba nawet na dwie.
    Nie udalo jej sie powstrzymac przy tym pomysle wiec tylko sluchala z dziwnym wyrazem twarzy.
    - no ja nie wiem.. marnujesz tylko kase... - mruknela sluchajac jednostronnej wypowiedzi. Zachichotała gdy skonczył i rzucił swoj komentarz. - oj Oli. lepiej chodzmy. Inaczej sie nie dowiemy.

    OdpowiedzUsuń

  10. - pocieszyłas mnie - zauwazyła z przekasem. Poszukała wzrokiem najblizszy smietnik - chwila.. oproznie tylko kieszenie - powiedziała idac w strone kosza. Przystaneła i zaczeła oprózniec kieszenie. A troche tego bylo. Przewazały zuzyte chusteczki higieniczne, jakies papierki po gumach i puste opakowanie po tabletkach do ssania na gardlo, które wcisnela jej matka. Zjadła je dosyc szybko. Moze chyba nazbyt szybko, bo teraz sie czuła po nich dosyć dziwnie. Potrzasnela nieznacznie glowa.
    - byle do wieczora. - mruknela w myslach. Mieli mieć dzisiaj nie zapowiedziana kartkówke z chemii. Uczyła sie na nia tyle ile byla w stanie ale ona i chemia to dwa rozne bieguny. Jednak musiala ja jakos zaliczyć.
    Powróciła do kolegi.
    - dobra mozemy iść. Fajna okladke? - zapytala jakby rozmowa nie byla przerwana. Zmarszczyła zabawnie brwi. - ogladasz w ksiazkach tylko okladki? - zachichotała - cebula.. a fuj.. pilam to. Okropienstwo jakies. Daja mi teraz jakies witaminy na wzmocnienie. Jakby mialo to w czyms pomoc. - przetoczyła oczami - ty nie mozszesz pasc mi z glodu. To niewskazane - zazartowala. Zblizali sie do celu, wiec przyspieszyła kroku.
    - idz.. ja tu poczekam. - oznajmila pod drzwiami.

    OdpowiedzUsuń

  11. [sorki za poslizg z odpisem ;/]

    Juz chciala dygnac z przejecia.
    - prosze cie. Przestan. Zadna tam ze mnie dytyngowana dama.
    Wyszczerzyła zabki w szerokim usmiechu.
    - nie mysl tyle, bo sie zmeczysz no - dala mu sojke w bok i sie rozesmiala - chyba swierszczyki dla doroslych - puscila mu oko lekko zarozowiona na te mysl. Az chciala sie klepnac w czolo. Jeszcze pomysli, ze takowe pisemka przeglada.
    - nie da sie ukryc acz brak mi doswiadczen z calowaniem sie z kims po cebuli, wiec nie wiem.
    Usiadła na murku, w czasie gdy ten kupował.
    - jadlam sniadanie, ale dzieki. Minelo od niego juz troche czasu - wziela i zaczela wypakowywac, az w koncu ugryzla kawalek.

    OdpowiedzUsuń